Zabawne, to co w jednym momencie wydaje się nam zabawne, ważne lub po prostu spoko już po chwili może zmienić się w smutne czy bezsensowne lub nawet znienawidzone...
Radość towarzysząca jednej chwili, w kolejnej jest już tylko wspomnieniem zastąpionym przez samotność, ból, wściekłość lub wszechogarniającą, zimną obojętność, której nie potrafimy odeprzeć. Przychodzi niespodziewanie, znienacka zarzuca na nas swoje ohydne macki abyśmy stali się jak ona zimni, puści - roboty bez uczuć spadające w nicość...
Ale czy może być dobro bez zła, czy bez bólu i smutku może istnieć radość i szczęście? Czy wtedy potrafilibyśmy docenić te dobre chwile? Czy życie ma sens?
Często marzę o małej chatce na odludziu, z jednej strony jezioro, z drugiej góry... samotność, spokój, cisza... I ta druga, zła samotność, strach, tęsknota, brak kogoś bliskiego, brak ochrony, brak równowagi...
Czy skoro mam rodzinę mam prawo tęsknić? Dlaczego wciąż szukam TEJ osoby? Czy będę wiedzieć, że to TA osoba gdy już ją spotkam, czy nie dam jej odejść? Czy ON zdoła załatać tą dziurę w moim sercu? Czy można świadomie skazywać kogoś na przebywanie w swoim chorym towarzystwie, swoim chorym świecie? Ale czy jest ktoś w pełni zdrowy, normalny?

Fajnie byłoby się zamknąć w swoim urojonym kokonie - ciepłym, bezpiecznym, cichym...
Ale niektóre marzenia się nie spełniają, musimy żyć pośród zakłamanego tłumu, jak my udającego szczęście i zadowolenie z życia lub przygnębionych, ponurych twarzy ludzi otwarcie pokazujących że się poddają, że nie mają sił lub nie chcą już walczyć... bo łatwiej jest płynąć z prądem wraz z całym brudem rzeki... Podobno do wszystkiego można się przyzwyczaić?!!
Ktoś powiedział, że czasem gdy padniesz dobrze jest sobie chwilę poleżeć, zebrać siły przed wstaniem, że to pomaga. A co gdy to leżenie bardziej mi się spodoba? Co jeśli już nie będę chciała wstawać ? Bo po co skoro i tak upadam i jedne rany jeszcze się nie zagoiły, gdy już powstają nowe?

Czujesz jak przy każdym ruchu pogłębiają się rysy i jeszcze jedno drgnienie a rozpadniesz się na miliony drobinek, których nikt nie będzie w stanie pozbierać w całość...
Ale nawet po najdłuższej burzy, choćby na krótko pojawia się słońce i wtedy chcesz biec przed siebie, chcesz kochać, tańczyć, promieniejesz z radości, wtedy w końcu choć na chwilę chcesz żyć! I choć czasem są to momenty krótkie jak oka mgnienie to jednak czekasz na nie z niecierpliwością, a gdy już przyjdą chwytasz je mocno nie chcąc utracić ani krzty z któregokolwiek. Bo przecież takich momentów nie wolno zmarnować prawda?!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz